poniedziałek, 16 listopada 2009

Oj dzieje się dzieje. Phoenix nadal nie mają zamiaru poddać się starości i wciąż są zespołem z najlepszym bilansem z w lidze. Zadyszka złapała Celtics i Lakers. Ni z tego ni z owego najsilniejszą dywizją w lidze okazuję się Southeast. Sacramento wciąż wygrywa. Bucks i Pacers mają lepszy bilans od Pistons. W Houston nikt się nie przejmuje tym, że połowa wartości (najwyraźniej jedynie w dolarach) zespołu nadal musi przeżywać mecze w garniturach. Piękny sezon powiadam, wam piękny sezon. A to dopiero 3 tydzień.

Poniedziałek:

Photobucket

Steve Nash... cóż Steve Nash wciąż ma 35 lat. I wciąż rządzi. Tym razem jego ofiarami są 76ers. Nash zalicza 21 punktów i aż 20 asyst, czyli dokładnie tyle ile cały zespół z Filadelfii.

Andrei Kirilenko robi porządki w Madison Square Garden. 21 punktów, 6 asyst i 6 zbiórek wystarcza by odesłać z kwitkiem New York Knicks. Granie strefą w tym wypadku okazało się płachtą na Rosjanina: Kocham grać przeciwko strefie. Oni nie są wtedy uważni w obronie. Nie grają konkretnie przeciwko Tobie ale przeciwko miejscu.

Tony Parker i Tim Duncan nie są potrzebni w San Antonio by rozprawić się z Toronto. Manu Ginobli pokazuje, że potrafi być skuteczny nie tylko przeciwko nietoperzom. 36 punktów, 8 asyst i 4 bloki z ławki muszą robić wrażenie.

Wtorek:

Photobucket

Do gry niespodziewanie wraca Vince Carter. Lekarstwem na problemy z kostką okazuje się być spacer w deszczu: To musiała być ta przechadzka do hotelu w deszczu. Nie spieszyłem się, po prostu wracałem sobie w deszczu. Carterowi udaje się uprosić trenera, żeby ten posadził go na ławce. Z takim rezerwowym Orlando bez większych problemów radzi sobie z Charlotte.

Dwyane Wade po raz kolejny niszczy Wizards. By być do końca szczerym robi to przy sporej pomocy Gilberta Arenasa, który zalicza double double 21 punktów i 12 strat. Sam Gilbert wina woli zrzucić na trzecią kwartę: To ta sama historia w każdym meczu. Wychodzimy na trzecią kwartę i nie potrafimy trafiać, nie potrafimy podawać, nie potrafimy łapać, nie potrafimy myśleć.

Brad Miller buzzer beaterem zapewnie zwycięstwo Bulls nad Nuggets. Wróć. Tak mu się przynajmniej zdaje. Po kilku minutach sędziowie orzekają, że Miller spóźnił się o nanosekundę i oddają zwycięstwo Denver. Wszystko to z boku obserwuje Chauncey Billups: Jak tylko zobaczyłem lecącą piłkę od razu wiedziałem, że trafi. Wtedy usiadłem i zacząłem się śmiać. Nie tyle z rzutu, co patrząc na ich reakcję. Tańczyli i skakali dokoła jakby właśnie awansowali do sweet 16. Im dłużj to trwało tym lepiej się czułem. Zakończenie było świetne.

Środa:

Photobucket

Chicago Bulls przegrywają z Toronto. W drużynie przegranych kolejny dobry mecz rozgrywa Joakim Noah. Dobra gra Noah staje w gardle jednemu z dziennikarzy Chicago Tribune. Dosłownie. Rick Morrissey zjada przed kamerami swój artykuł, w którym pisze, że Noah nigdy nie będzie produktywnym graczem w NBA.

Stephon Jackson nie musi odchodzić... ale wciąż chce. Niestety jak mówi trener Nelson: Ciężko jak cholera sprzedać tego kolesia. Pomimo swojej sytuacji Jackson nadal jednak lubi koszykówkę: Nie zależnie od tego gdzie jestem chcę grać. Nie mam nad tym kontroli. Chcę grać. Nie ważne, czy jestem w Afryce, czy gdziekolwiek. Chcę grać.

Detroit ogrywa Charlotte. 52 punkty do spółki zdobywają nowi zawodnicy Tłoków Ben Gordon i Charlie Villanueva. Po meczu mówi się jednak przede wszystkim o wsadzie Willa Bynuma nad Tysonem Chandlerem. Bynum zwierza się, że już kiedyś raz tego próbował w szkole średniej jednak wtedy mu się nie udało. Ben Gordon nazywa Bynuma wybrykiem natury.

Czwartek:

Photobucket

W pojedynku LeBron James kontra Dwyane Wade o 2 punkty lepszy jest ten drugi. Ostatecznie jednak to James schodzi z parkietu jako zwycięzca. Po meczu zachwycony jest trener Mike Brown: Człowieku dla mnie to była zabawa. To prawie nieopisywalne. To było kompletnie piękne, jak Picasso. Nieco mniej zadowolony jest Anderson Varejao, który w złym miejscu i czasie znalazł się na drodze Dwyane Wade'a. LeBron James mówi o tym wsadzie: Prawdopodobnie jeden z najlepszych w historii.

Piątek:

Photobucket

Przy okazji meczu w Madison Square Garden Stephon Jackson zdradza jeden z pomysłów na swoją przyszłość: To jedno z najlepszych miejsc do grania. Jeśli ktoś mówi, że nie to kłamie. Póki co jednak Jax zdobywa 23 punkty i przyczynia się do zwycięstwa Golden State.

Lakers dają się zdemolować w Denver. W trzeciej kwarcie Nuggets pozwalają sobie rzucić zaledwie 8 punktów. Jak mówi Kobe Bryant: Przetrzepali nam skórę. Nie wiem, czy jeśli byłby z nami Pau to zrobiłoby różnicę. Grali niesamowicie dobrze.

Wydaję się, że nic już nie może uratować New Orleans Hornets. W przegranym meczu z Portland Szerzenie tracą bowiem Chrisa Paula, który doznaje kontuzji kostki.

Sobota:

Photobucket

Detroit wygrywa w Waszyngtonie. Po meczu swojego zachwytu dla nowego zespołu nie kryje Ben Gordon: To co lubię w tym zespole to to, że nie przestajemy walczyć. Nie zwieszamy głów, nie szukamy wymówek tylko gramy twardo. Drugi nowy nabytek Pistons Charlier Villanueva również nie kryje zachwytu tyle, że dla siebie: Nie jesteśmy znani z naszej obrony ale Ben i ja graliśmy fantastycznie w obronie. Pomimo porażki fani Wizards mogli cieszyć się z powrotu Hibashi. Gilbert Arenas dał się przekonać do starych zwyczajów Mike'owi Millerowi. Wszyscy chcą powrotu zabawnego gościa mówi po meczu Gilbert a następnie tłumaczy co jest nie tak z jego grą: Wydaję mi się, że za dużo myślę, a za mało reaguję instynktownie. Gracze w tej lidze reagują. Ja też byłem reaktorem. Teraz jestem myślicielem.

Brandon Jennings rzuca 55 punktów przeciwko Golden State. 55 punktów. 55 punktów. W trzy kwarty. Rookie. W całym tym szaleństwie spokój zachowuje jedynie Scot Skiles, który po meczu mówi do pierwszoroczniaka: Dobry mecz. Odpocznij i powiedz hello do Jasona Kidda w poniedziałek.

San Antonio Spurs przegrywa z Oklahomą. 7 punktów rzuca Manu Ginobli. Wszystkie z osobistych. Nie przeszkadza mu się to cieszyć niedawno narodzonymi bliźniętami. Greg Popovich na pytanie, czy rozważy trenowanie młodych Ginoblich odpowiada: Myślą, że mogą grać dla Jerry'ego Sloan'a.

Dwyane Wade trafia w meczu z Nets jedną trójkę na pięć prób. Na nieszczęście dla New Jersey trafia ją w ostatniej sekundzie meczu. Co mówi Wade po trafionym rzucie? This is my house. Yes it is Dwyane.

Niedziela:

Photobucket

Houston Rockets wygrywają w Los Angeles. Na stare śmiecie wraca Trevor Ariza i na dobry początek odbiera swój mistrzowski pierścień. Nie odbija się to zbyt dobre na jego grze, gdyż trafia raptem dwa rzuty z gry. Zainspirowani są natomiast jego nowi koledzy. Jak mówi Aaron Brooks, który kończy mecz z dorobkiem 33 punktów: To pierwszy razy kiedy widziałem mistrzowski pierścień. Bardzo nas to poruszyło i graliśmy natchnioną koszykówkę. Po raz kolejny iskrzy na linii Ariza - Artest. Tym razem w odpowiedzi za poprzednie łokcie Artest mści się na butach Trevora.

Zawodnik tygodnia: Mo Williams

Czego brakowało Cavs na początku sezonu? No czego? No właśnie Mo. Jak już nie raz było widać w zeszłym sezonie Mo Williams w formie to zwycięzcy Cavaliers. W tym tygodniu Cavs wygrali wszystkie swoje spotkania a Mo notował w nich średnio 25 punktów przy skuteczności ponad 58% z gry. I nie przeszkadza mi nawet to, że z Mo na parkiecie poszaleć mogą sobie nawet tacy gracze jak Eric Maynor.

Nagroda im. Sama Bowiego dla największego rozczarowania tygodnia: Elton Brand

Powinienem napisać chyba największe rozczarowanie sezonu do tej pory. Co się stało z Brandem pozostanie chyba tylko jego tajemnicą. W tym tygodniu 76ers w czterech spotkaniach wygrali jedynie z najsłabszymi w lidze Nets. Nawet w tym meczu Brand grał jednak fatalnie (nie udało mu się trafić z gry). Wady gry Eltona można by wymieniać i wymieniać. Dla mnie największa z nich brzmi: Marreese Speights na ławce rezerwowych. Brand zabiera minuty młodemu i zdolnemu zawodnikowi samemu zaliczając katastrofalny sezon. W tym tygodniu jego średnie to 9,25 punktu, 4 zbiórki (sic!) i 0,25 bloku (drugie sic!). A to wszystko za prawie 14 milionów dolarów.

Drużyna tygodnia: Portland Trail Blazer

Być może zestaw przeciwników nie był specjalnie wyszukany ale Portland to jedyny zespół z czterema zwycięstwami w tym tygodniu i po cichu wyprzedził Denver w Northwest Division. Blazers nawet jeśli sami miewają problemy w ataku to miażdżyli w tym tygodniu rywali obroną tracąc średnio mniej niż 80 punktów w meczu. Kto wie, czy jeśli Greg Oden nie miał wiecznych problemów z faulami nie udało by się obniżyć tego progu o jeszcze kilka punktów.

Najsłabsza drużyna tygodnia: New Jersey Nets

Tatusia oszukasz, mamusię oszukasz ale natury nie oszukasz. Powrót Chrisa Douglasa-Robertsa to za mało, żeby ten zespół zaczął wygrywać. Choć na pocieszenia dla fanów Nets trzeba przyznać, że ich przeciwnicy w tym tygodniu musieli sporo się namęczyć a mecze z 76ers i Heat uciekły w ostatnich momentach. Do tego Brook Lopez znów ma momenty, w których pokazuje, że może być jednym z najlepszych centrów tej ligi. Co prawda Dwight Howard wybił mu z głowy marzenia o all-star póki co ale za jakiś czas Howardowi może już nie być tak łatwo.

Rookie tygodnia: Brandon Jennings

Tylko dwa spotkania w tym tygodniu ale jakie. 32 punkty, 9 asyst i 4 zbiórki z Denver. 55 punktów, 5 asyst i 5 zbiórek z Golden State. Macie jakieś pytania? Jordan Hill who? Stephen Curry who? Ba! Ricky Rubio who? Wiecie jakie Jennings ma statystyki po swoich pierwszych 7 meczach w lidze? 25,6 punktu, 5,1 asysty, 4,4 zbiórki, 50% z gry, 57% za trzy (sic!) a to wszystko w 34 minuty.

Zdjęcie tygodnia: Aż się boję podpisać.

Photobucket

Video tygodnia: Epitafium dla Andersona Varejao

Cytat tygodnia:

Nic nowego do ogłoszenia - Menadżer Grizzlies Chris Wallace, o tym co ma do powiedzenia na temat sytuacji Allena Iversona.

czwartek, 12 listopada 2009

Takie tam video znalezione na facebooku Steve'a Nasha.

19:33, sobriquet
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 listopada 2009

Wiem, wiem, że już wtorek. Zmieniłem chwilowo strefę czasową więc nie jestem aż tak bardzo spóźniony jak wam się wydaję. W każdym razie przechodząc do rzeczy. Nie lubię poniedziałku numer 2. Na początek skrót telegraficzny wydarzeń z zeszłego tygodnia.

Poniedziałek:

Photobucket

Nets przegrywają z Bobcats rzucając w trzeciej kwarcie 7 punktów. Bobcats wygrywają z Nets rzucając w pierwszej kwarcie 10 punktów. To ocenę tego zadziwiającego widowiska pokusił się Rafer Alston: To było zawstydzające.

Chris Paul przegrał kolejne spotkanie. Tym razem nie dał radę piątce New York Knicks. Chodzą słuchy, że Paul przed następnym meczem poprosi trenera Scotta, żeby poza nim w pierwszej piątce występował jeszcze jakiś koszykarz.

17:39 sekund w meczu z dogrywką rozegrał Allen Iverson. Ponoć z jego ścięgnem już wszystko w porządku. Pojawiają się jednak plotki o problemach z mięśniami pośladków. Allen zna powód: Spójrzcie na moją karierę i zobaczycie, że nie jestem rezerwowym. Nie wydaję mi się, żeby tu chodziło o bycie samolubnym. To po prostu ja. Nie chcę zmieniać tego, co przyniosło mi sukces w tej lidze.Trener Lionel Hollins podobno wierzy w swojego zawodnika i da mu szansę na regularne treningi mięśni pośladków.

Być może rozwiązaniem będzie przekwalifikowanie się Allena na skrzydłowego, bowiem Rudy Gay postanawia nie przedłużać póki co umowy. Jak tłumaczy jego agent: Zgodziliśmy się nie zgadzać.

Chris Kaman zdecydowanie musiał zapoznać się z treścią tego newsa, bo po raz kolejny rzuca ponad 20 punktów a Clippers wygrywają po raz pierwszy w sezonie. Z meczu w Los Angeles najbardziej cieszy się jednak trener pokonanych Timberwolves Kurt Rambis: Zawsze dobrze jest wrócić do domu. Mieć szansę spać we własnym łóżku. Móc zobaczyć słońce...

Wtorek:

Photobucket

Steve Nash i Grant Hill nadal mają razem 72 lata. Postanawiają uczcić to po raz kolejny tym razem odprawiając z kwitkiem Miamie Heat. Tym razem, żeby się udało muszą do 40 punktów, 10 asyst i 15 zbiórek dodać jeszcze obronę strefową. Pomysł ten nie szczególnie przypada do gustu Quentinowi Richardsonowi: Myślałem, że strefą gra się na studiach. Myślałem, że to odróżnia studia od NBA.

Orlando zgodnie z odwieczną tradycją przegrywa z Detroit. Dwight Howard i Marcin Gortat wspólnie robią triple double na poziomie 12 punktów, 12 zbiórek i 12 fauli wszystko to w 40 minut gry.

W innym pojedynku odwiecznych rywali Wizards przegrywają z Cavaliers. To jest jak święta mówi po meczu trener Mike Brown. Mikołajem jest oczywiście Shaquille O'Neal, który rzuca 21 punktów.

Chicago wygrywa z Milwaukee pomimo kolejnego dobrego spotkania Brandona Jenningsa. Lepsze spotkanie rozgrywa Luol Deng, który jako pierwszy Byk od czasów Marcusa Fizera zalicza w meczu 20 zbiórek. Czasy Marcusa Fizera to 2004 rok. Część historycznego występu Denga bierze na siebie Brad Miller: Wisi mi obiad albo coś. Blokowałem zbierających, dzięki czemu miał z 5 zbiórek więcej. Ma szczęście, że jestem starym gościem, który nie dba o statystyki.

Dirk Nowitzki w pojedynkę wygrywa z Utah w samej czwartej kwarcie rzucając 29 punktów.

Środa:

Photobucket

Po raz pierwszy w sezonie dają o sobie znać 72 lata Granta Hilla i Steve'a Nasha. 12 punktów, 5 zbiórek i 5 asyst nie wystarcza do pokonania Orlando Magic. Magicy wygrywają pomimo braku Rasharda Lewisa i Vince'a Cartera a Stan van Gundy po raz pierwszy postanawia nie narzekać: Trenuję od wielu lata na różnych poziomach i narzekałem na wiele rzeczy. Nie przypominam sobie bym narzekał na zbyt dużo dobrych graczy w zespole.

Los Angeles Lakers po dogrywce pokonują Houston Rockets. W tle kolejnego świetnego występu Kobego Bryanta rozgrywa się rywalizacja Trevor Ariza kontra Ron Artest. Walka idzie na łokcie. Ważniejsza walka rozgrywa się jednak w głowie Rona. Na szczęście wygrywa dobry Ron i mecz nie kończy się tragedią: Jeśli ktoś mnie uderzy to reaguję. Dostałem ze trzy razy łokciem. To nie sprawiedliwe. Nie chcę walczyć. Jeśli uderzasz łokciem w klatkę piersiową Rona Artesta to wiesz kogo uderzasz? Ale poddaję się, po prostu poddaję. Nie walczę więcej. Możesz mnie uderzyć łokciem i zrobi ze mnie worek treningowy. Nie zareaguję więcej. Jestem zmęczony. Derek Fisher postanawia się nie wychylać i w ciągu 34 minut gry nie notuje żadnego punktu, zbiórki ani asysty.

Wizards przegrywają z Heat. W końcówce szanse są wciąż wyrównane a rolę bohatera próbuje wziąć na siebie Gilbert Arenas jednak najpierw traci piłkę po wejściu pod kosza a następnie próbując dograć do Brandona Haywooda trafia w obręcz. Arenas jak zawsze ostatnio barwnie relacjonuje przebieg ostatniej akcji: Trafiła w obręcz. To wszystko.

Po porażce z Golden State Allen Iverson wygłasza kolejną wspaniałą przemowę. Tym razem słowo klucz, niespodziewanie, brzmi "obrona": Niewielu zawodników lubi grać w obronie ale zwycięskie drużyny grają w obronie. W niektóre noce nie jesteś w stanie trafić kamieniem w ocean ale jeśli grasz w obronie wciąż jesteś w stanie wygrać.

Czwartek:

Photobucket

Cavaliers przegrywają jednym punktem z Bulls. W ostatniej sekundzie szalę na korzyść Cavs może przeważyć LeBron James jednak wchodzi pod kosz i... nie jest faulowany. Sytuacja ta od tej pory staje się jednym z głównych argumentów na rzecz relatywizmu moralnego bowiem nawet będący najbliżej akcji LeBron James i Joakim Noah widzą ją inaczej. Nie wydaję mi się, żebym był nawet blisko sfaulowania go mówi Noah. To gwizdek który powinno się dostać - ripostuje LeBron.

Piątek:

Photobucket

W NBA debiutuje wreszcie Tyler Hansbrough. Szerzej znany jako Psycho-T zawodnik od początku próbuję pokazać, że jego ksywka to nie przypadek, choć kto wie, czy za sprawą Danny'ego Grangera właśnie nie dorobił się nowej: Lubię nazywać go pitbullem spuszczonym ze smyczy. On po prostu atakuje wszystko i to jest mentalność jakiej potrzebujemy.

Pierwsze porażki notują ostatnie nie pokonane drużyny Denver Nuggets i Boston Celtics. Kończąca niebawem 100 lat wielka trójka z Bostonu nie dała rada 72 letnim młodzieniaszkom z Arizony.

Sobota:

Photobucket

Brak Kevina Martina nie przeszkadza Sacramento pokonać Utah Jazz. Eksploduję Tyreke Evans zdobywając 33 punkty i 7 ayst: Byłem w rytmie. Czułem, że nikt nie może mnie zatrzymac w drodze do kosza.

Pewności siebie od Tyreke mógłby uczyć się Joakim Noah, który rzuca w meczu z Charlotte 21 punktów do czego dokłada 16 zbiórek i 4 bloki: Wiem, że nie będę w każdy meczu rzucał 21 punktów.

Allen Iverson stwierdza, że Bóg pomylił się wybierając dla niego Memphis jako nową drużynę i wyjeżdża przed meczem z Clippers.

Niedziela:

Photobucket

Steve Nash i Grant Hill mają razem 72 lata, co wciąż nie przeszkadza im w wygrywaniu. 24 punkty, 16 zbiórek i 20 asyst to ich dorobek w wygranym meczu z Wizards. Do tego prawie powodują zgon 23 letniego Andraya Blatche, który pomimo świetnego meczu musiał ostatnie minuty spędzić na ławce, gdyż jak relacjonuje trener Saunders: Był śmiertelnie zmęczony.

Oklahoma City demoluje Orlando. Po meczu najszczęśliwszy jest Stan van Gundy, który wreszcie może sobie porządnie ponarzekać: Nie jesteśmy w tej chwili dobrym zespołem. Mówiłem to cały czas ale nikt nie słuchał.

Tyreke Evans drugi dzień z rzędu prowadzi Sacramento do zwycięstwa. W meczu z Golden State kompletuje 23 punkty i 8 zbiórek i zadziwia nawet swojego własnego trenera: Szczerzę mówiąc nie chcę przesadzać mówiąc o gościu, który zagrał dopiero w 7 meczach ale czasem po jego zagraniach musieliśmy zbierać szczęki z podłogi.

Jako, że blox nie może się zdecydować na jak długie notki mi pozwolić reszta poniżej.

Zawodnik tygodnia: Kobe Bryant

Co tu dużo mówić Lakersi nawet przy problemach kadrowych (kontuzje Gasola i Bynuma) nadal mają broń, której nie ma żaden inny zespół w NBA. Chyba poczekamy jeszcze sporo czasu zanim Kobe się zestarzeje. W tym tygodniu poprowadził Lakers do 4 zwycięstw notując średnio ponad 35 punktów z 52% skutecznością.

Nagroda im. Sama Bowiego dla największego rozczarowania tygodnia: Gilbert Arenas

Może to zbyt brutalne nazywać rozczarowaniem gościa, który w tym tygodniu notował 22 punkty i 5 asyst w meczu ale... no właśnie w tym czasie Wizards polegli czterokrotnie. Arenas postanowił nie wracać do swoich starych nawyków poza boiskiem, niestety na boisku w tym tygodniu znów widzieliśmy starego Gila. 36% skuteczności z gry, 36% za trzy, 71% z linii, "tylko" 5 asyst, "tylko" 22 punkty i fatalna końcówka meczu z Miami. Dla porównania te same statystyki Arenasa tydzień wcześniej wyglądały tak: 50%, 50%, 84%, 6,7, 28. Różnicę widać było zwłaszcza w wynikach zespołu, który wygrał wtedy swoje 2 jedyne mecze w sezonie.

Drużyna tygodnia: Los Angeles Clippers

Sam nie wierzę w to, co piszę. No ale kiedy będę miał następnym razem okazję wyróżnić Clippers? W tym tygodniu bilans 3-0 . Rywale może nie z najwyższej półki (Golden State, Minnesota i Memphis), no ale z kim mają wygrywać Clippers jeśli chcą powalczyć o playoffs jeśli nie ze słabszymi od siebie? Sukces Clippers w tym tygodniu można złożyć na barki "new, improved" Chrisa Kamana, który notuję średnio ponad 20 punktów i prawie 10 zbiórek w meczu. Nawet Baron Davis dostosował się poziomem w tym tygodniu raptem raz fundując nam swoją "normalną" 20% noc strzelecką.

Najsłabsza drużyna tygodnia: New Jersey Nets

Najsłabsza drużyna od lat? Nets ssą gdy muszą grać bez Devina Harrisa a w tym tygodniu stracili po drodze jeszcze Yi Jianlina, Chrisa Douglasa - Robertsa i Courtneya Lee. W ich ostatnim meczu tego tygodnia z pierwszej piątki został tylko Brook Lopez. Nie znęcam się więc nad nimi za bardzo. Taka karma jak widać.

Rookie tygodnia: Tyreke Evans

Pod nieobecność Kevina Martina poprowadził Sacramento do dwóch zwycięstw. Rzucając w obu meczach łącznie 55 punktów i notując w tym czasie zaledwie 2 straty. Zeszłoroczny draft był niezły? Ten może być najlepszy od 2003 a pamiętajcie, że wciąż nie zadebiutował Blake Griffin.

Zdjęcie tygodnia: Wyjątkowa więź łącząca Paula Pierce'a I Brooka Lopeza

Photobucket

Cytat tygodnia:

Myślałem o graniu wszędzie, w każdym zespole w NBA - LeBron James na pytanie o to co zrobi po zakończeniu kontraktu.

Wszędzie - LeBron James na pytanie, czy tyczy się to także Clippers

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39
statystyka